Najgorsze co może spotkać osobę zaczynającą działalność gospodarczą to bliskie spotkanie z Urzędem Skarbowym. Wydawać by się mogło, że specjalnym zadaniem tej instytucji jest sprawdzenie przyszłego prezesa pod kątem odporności psychicznej na stres i zagmatwane przepisy. Nie ma co ukrywać, jest się w czym gubić. Do Urzędu Skarbowego udajemy się w ciągu tygodnia od rozpoczęcia działalności (tym razem nie od otrzymania zaświadczenia o jej zarejestrowaniu). Tam składamy formularz, w którym podajemy dane firmy i swoje jako właściciela i tu zaczynają się schody. Dwa następne punkty muszą zostać uprzednio dobrze przemyślane i przeanalizowane pod każdym kątem i właśnie do tego przydatna być może pomoc biura rachunkowego. Należy mianowicie wybrać formę rozliczenia a US i zadeklarować czy jest się płatnikiem VAT. W pierwszym przypadku mamy do wyboru kartę podatkową, podatek zryczałtowany lub księgę przychodów i rozchodów. Każda z tych form ma swoje plusy i minusy, których odpowiednie wyważenie jest zadaniem dla specjalistów. Również bycie płatnikiem VAT może mieć spore korzyści, jednak tylko w niektórych sytuacjach. Nie warto wpisywać byle czego, bo potem zgodnie z tą deklaracja będziemy rozliczani, a rozczarowanie w kontaktach z Urzędem Skarbowym kończy się bardzo często zajęciem konta przez komornika.
W ciągu dwóch tygodni od zarejestrowania działalności gospodarczej musimy z zaświadczeniem o tym udać się do biura Głównego Urzędu Statystycznego. Tam zostanie nam przyznany statystyczny numer Regon, którego długość to dziewięć lub czternaście cyfr. Wydawałoby się, że GUS nie rzuca kłód pod nogi nowym przedsiębiorcą tymczasem jedna z zwiększysz przeszkód to właśnie, wykorzystywana przy wniosku do Urzędu Gminy, klasyfikacja rodzajów działalności przygotowana przez ten właśnie Urząd. Można w niej znaleźć naprawdę najdziwniejsze rodzaje działalności, ale po wpisaniu tej, która nas interesuje oczywiście wyszukiwarka internetowa nie zwróci ani jednego wyniku, choć firm o podobnym do naszej profilu jest całkiem sporo. Nie jest to bynajmniej powód do wstydu, przecież nie co dzień zakłada się firmę. O pomoc można poprosić urzędników GUS, którzy chętnie wyjaśniają wszelkie tajniki wyszukiwania działalności a także później służą pomocą w kwestiach formalnych. Nie powinniśmy się więc zrażać pierwszymi niepowodzeniami, bo to dopiero początek papierkowej roboty a najgorsze jeszcze przed nami. Na Regon czekamy najwyżej około tygodnia, później możemy udać się w dalszą podróż w poszukiwaniu własnej firmy.